FANDOM


No hej, to znowu ja. Shouuki, YuriPee 34 dziś z wami porozmawia na temat miraculousowych OC. Zapraszam!

Cofnijmy się w czasie do początków wiki. W tamtym numerze już o tym wspominałam, więc przypomnę tylko, że pierwszym blogiem z fanowską postacią, który zachował się do dzisiaj był blog OracleCristal, a opisana tam postać miała na imię Cassandra Cupcake. Warto wiedzieć

Okej, teraz przechodzimy do rzeczy. Miraculousowy fandom, jak w sumie wszystkie fandomy są przepełnione ilością fanowskich postaci. Na miraculum mogą być to super-bohaterowie, zwykli ludzie lub rodzina głównego bohatera.

Na wiki istniał konkurs, teraz niestety nie jest kontynuowany, na najlepszą Fanowską postać. Do dziś na stronie głównej jako najlepsza fanowska postać przez parę miesięcy, może nawet i ponad rok widnieje Séraphine Daquin. Konkurs ten cieszył się bardzo dużym zainteresowaniem, wystarczy zobaczyć ile postaci było zgłoszonych (link). Jednak coraz częściej było mało uczestników, a więc obecnie konkurs jest zawieszony. Mniejsza.

No to może czas wyjaśnić fenomen OC? Ja to widzę w ten sposób: Ludzie tworząc swoją wymyśloną postać, np. do Miraculum tworzą w ten sam sposób zupełnie inny świat. To ty decydujesz, jaka ta osoba będzie, to ty decydujesz, jakie będzie miała owa postać relacje z innymi. To ty możesz puścić wodze fantazji i wykreować historie w jaki tylko sposób chcesz. I to jest ta cecha, która sprawia, że twoja postać jest jedyna w swoim rodzaju. Jednak coś się tu nie zgadza.

Wspomniałam o tym, że każdy może stworzyć jedyną w sowim rodzaju postać. Śmieszne, a jednocześnie smutne jest to, że tych oryginalnych postaci jest ZA DUŻO. Każdy. próbując stworzyć coś oryginalnego. idzie w tym samym kierunku – próbując na siłę tworzyć coś oryginalnego nie tworzymy nic. Wszystko wychodzi na kilka schematów.

Schemat pierwszy: „Nie mam rodziców i dobrze mi z tym!” Bohaterka (a jakże by inaczej, jest to dziewczyna) zazwyczaj nie ma rodziców. No bo po co oni? Zostaje wychowana przez np. swoją ciocieę, kuzyna, psa czy inne stado wilków. Przez to, że nie ma rodziców, a ten niedźwiedź czy tam brat, czy ciocia ją totalnie zlewają, jest ona oschła dla innych ludzi. Zazwyczaj chodzi w szarej bluzie, siada na końcu klasy, oczywiście z Nathanielem i nie odzywa się przez całą serię do nikogo, a potem się dziwi i tłumaczy swoje problemy z ludźmi tym, że uwaga... „Świat nigdy nie zrozumie”. No tak, kogoś kto się użala nad sobą i potem się tłumaczy, że to nie jego wina się zazwyczaj nie da zrozumieć. Pewnego dnia ratuje naszego dziaduszka Fu, dostaje miraculum i zmienia się w lepszą osobę. The End.

Schemat drugi: „Mam oryginalne miraculum i jestem lepsza od Biedronki”. Bohaterka jest zupełnie normalną dziewczyną, ale oczywiście za swojego wroga nr 1 uznaje naszą Biedronkę. Obie siebie nie lubią. Nasza bohaterka zazwyczaj ma miraculum oceanu, ziemi, powietrza, delfinów, lampy sufitowej, dywanu od babci... mam wymieniać dalej? A to miraculum jest silniejsze od miraculum biedronki. Obie ze sobą rywalizują. Mamy dwa wyjścia, A – Bohaterka jest zakochana w Czarnym Kocie oraz B – bohaterka nie lubi czarnego kota. Ale zawsze wychodzi na to, że po np. pokonaniu WC zmienia się w lepszą osobę. Happy End? Zaliczony.

Schemat 3: Nieśmiała, ale urocza (dla innych KAWAII) dziewczynka przyjaźni się z wszystkimi bohaterami, nie lubi być w centrum uwagi, pod postacią superbohaterki pozostaje w cieniu Biedronki i Czarnego Kota. Jednak to zwykle ona okazuje się być kluczem do rozwinięcia fabuły i ewentualnego ożywienia postaci/pokonania WC.

To tylko nieliczne ze schematów, ale jest ich o wiele więcej. ALE! Nie zrozumcie mnie źle! Nie chcę nikogo obrazić, wręcz przeciwnie, wiele OC jest NAPRAWDĘ oryginalnych. Ja tylko pokazałam czego nie robić, żeby nie wyjść na pseudo-autoreczkę.

Hola, Hola, Yuri co ty wygadujesz? Przecież te schematy są bez sensu! W takim razie co trzeba robić aby być oryginalnym?! Już tłumaczę.

Da się zrobić oryginalną postać, która np. nie ma rodziców, która nie lubi głównych bohaterów, która jest cicha i nieśmiała. Jak? Nie przesadzać z urozmaiceniami! Ludzie, nie można robić wykapanych Mary Sue. W pogoni za oryginalnością tym przykładem oryginalności jest... normalność. Bohaterka może nie mieć rodziców, ale może prowadzić NORMALNE życie. Bohaterka może być cicha i nieśmiała, ale w jej rodzinie JEST WSZYSTKO W PORZĄDKU! No bo gdzie znajdziemy teraz kogoś, kto prowadzi normalne życie, normalny dom, normalną rodzinę? Te przypadki są tak rzadkie, że szkoda gadać. Kilka zasad jak być oryginalnym:

  • nie przesadzać z oryginalnością,
  • nie robić Mary Sue (postaci idealnej),
  • nie robić nie wiadomo jakich miraculi (tak, miraculum dywanu od babci też się liczy),
  • nie robić naszej postaci nie wiadomo jakich problemów

Oczywiście, tych zasad przestrzegam JA. Wy nie musicie się do nich odwoływać. Niech każdy robi OC swoją. Ale to właśnie swoje OC, nie bazowane na kimś innym są najlepsze. Wystarczy tylko wytężyć szare komórki i puścić wodze fantazji. Fantazji, która ma coś z nas i coś z realistycznego wyrażenia.

To w sumie wszystko na dzisiaj. Mam nadzieję, że dobrze się bawiliście, czytając mój kącik. Zapraszam do czytania kolejnych numerów gazetki. Jeżeli trochę przesadziłam, oceniając te „schematy”, to przepraszam, poniosło mnie xD Dobranoc, Do widzenia i Auf Wiedersechen!